Strona główna
Biegi dla początkujących
Biegi dla (średnio) zaawansowanych
"alejkowce" i "Trawki"
GT Challenge 2010
GT Challenge 2009
GT Challenge 2008
GT Challenge 2007
Forum GT
Galeria
YouTube!
Imprezy
Sylwetki
Trasy biegowe
Baza wiedzy
 
Imprezy
Bieg Rzeźnika 2010 - relacja Slasza (część 2) Drukuj
Redaktor: Krzysiek   
14.07.2010.

Ruszamy spokojnie biegiem, lekki truch, na stromszym szybki marsz lub marsz.

Tradycyjnie jak wiele innych ekip pierwszy duży strumień pokonujemy po zwalonym drzewie, po to bo za chwilę przechodzić przez głębsze i szersze strumyki na wprost...

Zmieniony ( 14.07.2010. )
Czytaj
 
Bieg Rzeźnika 2010 - relacja Slasza (część 1) Drukuj
Redaktor: Krzysiek   
12.07.2010.
Długo pisana ale jest. Relacja z Biegu Rzeźnika na trasie Komańcza-Ustrzyki Górne (dystans 78km).

Zamiast wstępu:
Ziemek: „…na początku euforia, potem żal, że jest wolniej niż mogłoby być, dalej tylko ból i chęć płaczu bo powoli przestawałem wierzyć w ukończenie biegu ( marszu raczej) i na koniec znów euforia, że mimo „ułomnego” ciała jednak się udało…”.

A jak było? Zapraszam do lektury.
Zmieniony ( 12.07.2010. )
Czytaj
 
Biegowe wydarzenie roku 2009 w Grupie Trójmiasto Drukuj
Redaktor: Krzysiek   
14.04.2010.
W styczniu SlaszLDR zorganizował na naszym forum ankietę. Wybieraliśmy to najważniejsze spośród 6-ciu najaważniejszych osiągnięć członków i sympatyków GT. Oddano 33 głosy.

Ranking przedstawia się następująco:
1. Michał (michalkuba) zostaje IronManem - 12 głosów
2. Radek - Mistrz Polski w maratonie 2009 - 8 głosów
3. Rafał (ghost) drugi w Nocnym Maratonie Świętojańskim w Gdyni - 5 głosów
4. Przemek (przemyk) robi 193km w biegu dobowym - 4 głosy
5. Ziemekb robi 2.55 w maratonie w Dębnie - 3 głosy
6. Robert (Robert71) kończy kaliską setkę (100km!!!) - 1 głos
Zmieniony ( 14.04.2010. )
 
Zaproszenie na 6 edycję Wiosennego Krosu Grupy Trójmiasto Drukuj
Redaktor: Krzysiek   
12.04.2010.
VI Kros Grupy Trójmiasto (w ramach akcji Polska Biega 2010)

plakat

Grupa Trójmiasto serdecznie zaprasza wszystkich amatorów biegania na "VI Kros Grupy Trójmiasto". To już VI edycja wspaniałej, rodzinnej imprezy biegowej, która z roku na rok przyciąga coraz większą liczbę uczestników, ich rodzin oraz wspaniałych kibiców. Poniżej kilka szczegółów:

Termin: 9 maja 2010
Godzina: 12:15 zapisy od godz. 10:30
Miejsce: Gdańsk – Oliwa (polana za hotelem „Dwór Oliwski” pomiędzy ul.: Kościerską i Bytowską)

Harmonogram czasowy:
- od 10:30 - zapisy
- 12:00 - „Bieg dla dzieci” (dystans około 250m)
- 12:15 - „Bieg główny” dla mężczyzn i kobiet (start wspólny)
- 14:00 - wręczenie nagród, potem ewentualnie grill i ognisko (prowiant własny)

Trasa:
- krosowa z licznymi przewyższeniami. Nawierzchnia naturalna – ścieżki leśne.
- newralgiczne fragmenty trasy będą oznakowane taśmą.

Dystans:
- kobiety - 4,8 km (1 pętla)
- mężczyźni - 9,6 km (2 pętle)

Informacje dodatkowe:
- biuro zawodów i start mieszczą się na polanie – 300m za hotelem „Dwór Oliwski”. Do Dworu Oliwskiego prowadzą znaki z ul. Spacerowej. Samochody najlepiej zaparkować na parkingu naprzeciwko hotelu i dalej iść brukowaną dróżką w górę, która prowadzi aż na polanę.
- nie zapewniamy przebieralni, ani toalet (ale dookoła mamy las).
- brak wpisowego

"Polska biega"

Wątek imprezy na forum biegajznami.pl

Zmieniony ( 18.04.2010. )
 
12 h Bieg Sztafetowy Bochnia 2009 Drukuj
Redaktor: Chomzik   
11.03.2009.
Skład drużyny Grupa Trójmiasto: Bulee (k), Stefal, Robert, Chomzik.

Nie ma się co rozpisywać na temat przygotowań do sztafety, ponieważ właściwie ich nie było. Akurat w środę biegałem kilometrówki, co było dobrym treningiem. W czwartek wieczorem jeszcze zrobiłem sobie łagodne wybieganie około 12 km, w sumie lepiej było wypoczywać, ale ostatnio brakowało mi czasu na treningi i nie potrafiłem sobie odmówić.
Droga do Bochni nie jest bardzo kręta, ale na pewno długa. Na początku szło nam całkiem nieźle, do Częstochowy można powiedzieć śmigaliśmy. Tam spotkały nas piątkowopopołudniowe korki i już nie opuściły do samej Bochni. Po drodze omijaliśmy duuży korek na A4 ale niewiele nam to pomogło. W końcu dotarliśmy około 20.00 na Rynek w Bochni. Po krótkim przejrzeniu mapki poszliśmy na zwiad do kopalni. Wiemy już wszystko, czasu jest jeszcze sporo więc najpierw zakupy a potem wyżerka w pobliskiej pizzerii. Napchaliśmy się po same brzegi, do tego po dwa kufle najlepszego izotonika ;-) Po wszystkim krótka sesja zdjęciowa na Rynku i w kolejkę do kopalni. Okazało się, że trafiliśmy na przerwę techniczną a potem na zwożenie sprzętu i przez ponad godzinę nikt z ludzi nie zjechał na dół. Ja osobiście robiłem się baaaardzo zmęczony i sytuacja co nieco mnie drażniła. Rozwiązaniem problemu okazała się ławeczka, na której udało mi się położyć i drzemać. W końcu dotarliśmy do windy. Sam zjazd jest niezłą atrakcją muzeum i uzdrowiska w Bochni. Winda dwupoziomowa, na każdym poziomie mieści się 4 osoby z dużym bagażem. Jedziemy ponad 200 metrów w dół, ale tempo jest bardzo spokojne. Potem kilkaset metrów trzeba iść korytarzem i nagle wchodzimy do wielkiego pomieszczenia (jaskini, komnaty) zastawionej piętrowymi łóżkami. Jakoś te łóżka skojarzyły mi się z obozem koncentracyjnym. Pani w czarnym uniformie i zielonym kasku prowadzi nas do naszego segmentu łóżka. Zostawiamy rzeczy i idziemy się rozejrzeć.
Przechodzimy do drugiej, mniejszej sali z łóżkami, potem duża sala z mini sceną (tu chyba odbywają się imprezy taneczne), w tym samym pomieszczeniu jest sklepik z pamiątkami (ale jeszcze nieczynny). Kolejna sala to szatnia i plac zabaw dla dzieci, jest tam też kilka stolików do jedzenia. Następny jest ciąg z barem i kolejne stoliki. Dalej nieco szersze pomieszczenie gdzie stały nagrody, stoisko z odżywkami i gdzie mieściło się biuro zawodów. Dalej jest jeszcze ... boisko do gry w piłkę albo kosza, ale nikt nie gra. Na samym końcu jakieś schody i wielka ślizgawka. Odbieramy numery, wracamy do łóżek szykować się do snu. W końcu już koło północy a jutro ciężki dzień. Idę jeszcze odszukać i przetestować prysznice. Co dziwne nie ma kolejki więc udaje mi się szybko popływać. Prysznice niestety są na samym końcu wszystkich sal (myślę, że ponad 500 m od naszych łóżek). Wychodzę prosto na boisko a tam Bulee, Robert i Stefal już grają w piłkę. Takiej okazji nie można przepuścić. Najpierw rozgrywamy mecz między sobą. Potem drugi z innymi biegaczami. Godzina 0.30 a my dajemy fory innym – zamiast odpoczywać gramy w piłkę. Oczywiście nikt nie odpuszcza. W końcu idziemy spać. Po drodze w okolicach baru okazuje się, że inni biegacze dają nam fory popijając różne izotoniki ;-). Nasza gra w piłkę była całkiem sportowym przygotowaniem do jutrzejszej (właściwie już dzisiejszej) sztafety. Przed pierwszą w nocy gaszą światło, rozmowy przycichają i można zasnąć. Łóżka w segmencie są ze sobą połączone i wystarczy, że jeden z nas się ruszy, a pozostali o tym wiedzą  Zasnąłem szybko starają się nie myśleć o biegu.
Jak zwykle przed imprezą denerwuję się i mam problemy ze spaniem. Obudziłem się bez budzika około 06.00 i znając siebie wiedziałem, że już nie zasnę. Próbowałem chociaż leżeć i odpoczywać. O 6.30 poszedłem pod prysznic, o tej porze nie trzeba jeszcze stać w kolejce. Od 7.00 na sali już jest całkiem spory gwar, wiele osób nie śpi, większość zaczyna się szykować. Przed ósmą wchodzi kolejna zmiana górników. Po ich przejściu właściwie już nikt nie powinien spać. Pojawia się zapach kojarzący mi się z każdym biegiem – bengaj albo inne podobne maści. Wszyscy na sali są w fantastycznym nastroju. Każdy żartuje, wymienia się doświadczeniami z sąsiednimi drużynami. W końcu idziemy coś zjeść, mamy mnóstwo zapasów. Po wczorajszej pizzy wmuszam w siebie kanapki wiedząc, że będzie potrzebne dużo energii. Ostatnie ustalenia strategii. Na początek zgodnie z planem biegniemy po dwa kółka w kolejności Bulee, Stefal, Chomzik, Robert. Musimy zapoznać się z trasą, zobaczyć o co chodzi, jak robi się zmiany itp. Na 9.30 Bulee idzie na linię startu. Ja jakoś nie mogę wysiedzieć, zamiast się położyć wolę iść na start. Przynajmniej będę mógł uruchomić stoper równo z ogólnym zegarem.
I ruszyli. Zaczęło się 12 godzin biegania. Popatrzyłem chwilę na biegaczy pojawiających się w okolicy strefy zmian. Wiedząc, że mam prawie godzinę do swojej zmiany poszedłem odłożyć aparat i jeszcze chwilę odpocząć. Próbuję zjechać na magicznej ślizgawce. Ponieważ schody od strefy zmian mają kilkaset metrów dla ułatwienia górnicy wymyślili sobie zjeżdżalnię. Zjeżdża się na specjalnych poduszkach. Krótki instruktaż co i jak trzeba robić. Zjeżdżam bardzo powoli kilka metrów i się zatrzymuję, odpycham się raz, drugi i nic, chyba jeszcze muszę popracować nad techniką. W końcu stwierdzam, że na piechotę będzie szybciej. Zostawiam sprzęt, ostatnie chwile koncentracji, kolejne wejście po schodach do strefy zmian. Bulee jest już po swojej zmianie, mówi co nieco na temat trasy, że biegł spokojnie, żeby nie wypompować się na początku. W końcu moja kolej. Słyszę numer 33 wychodzę do strefy zmian, klepnięcie przez Stefala i lecę. Dość szybko ale z zapasem, muszę rozpoznać trasę. Najpierw dość wolny chodnik, potem rozgałęzienie – w prawo, zwężenie i jakieś belki z boku trasy owinięte materacami, żeby nikt się nie poobijał. Zauważyłem, że w całym zamieszaniu zapomniałem włączyć stoper. Dobiegam do nawrotu, włączam stoper, żeby zmierzyć tempo jednej pętli. W tej części trasy wieje chłodem, ale da się wytrzymać. Powrót do strefy zmian, tam straszny tłok. I dalej w przeciwną stronę, po chwili wielka komnata, kapliczka św. Kingi. Tam znajduje się punkt żywieniowy. W dość dziwnym miejscy – raczej małe szanse, żebym coś jadł przy takim tempie. Niektórzy biegacze łapią coś do jedzenia przy powrocie i zjadają kilkaset metrów dalej w strefie zmian. Ja biegnę dalej, koło wagoników, wąskim korytarzem. Tu dla odmiany jest gorąco i zapach jakbym biegł koło piekarni. W końcu jest kolejny nawrót. Biegnę dwa kółka, co nieco oszczędzając siły. Pętla od nawrotu wyszła 10:30, jak dla mnie super. Po dwóch kółkach przekazuję zmianę Robertowi i wreszcie chwila odpoczynku. Izo, woda. Rozmowy na temat strategii. Wpadamy na pomysł, żeby jednak biegać po jednym kółku. Wtedy tempo na pewno będzie szybsze. Żeby jednak mieć więcej czasu na odpoczynek biegamy po dwóch: 1 2 1 2 3 4 3 4. Tempo faktycznie wzrosło. Mając świadomość, że to dopiero początek i jeszcze jestem świeży nabiegałem 09:56 i 09:59. Jak dla mnie rewelacja – takim tempem do tej pory robiłem tylko kilometrówki. W międzyczasie dochodzimy do wniosku, że lepiej robić po trzy serie (1 2 1 2 1 2 3 4 3 4 3 4). Więcej czasu na odpoczynek a jest jeszcze siła, żeby biegać na podobnym tempie. W trakcie przerwy poszedłem trochę poleżeć, zjeść jakieś batony, napić się izo. Kiedy dzwoniłem z automatu (komórki niestety nie mają tam zasięgu ;-)) przybiega Bulee i z przerażeniem pyta czy już teraz robimy po trzy serie, bo on po dwóch zszedł na dół :D
Wchodzę na górę do strefy zmian. Pęcherz mówi mi, że za szybko, niestety na górze nie ma toalety a nie mam już czasu i nie chcę tracić sił na zejście. Lecę pierwsze kółko z serii. Czas 10:01 – bardzo mi się spieszyło. Mam około 10 minut żeby zbiec na dół do łazienki i powrót na górę. Kolejna próba zjechania na ślizgawce, teraz przydałoby się śmignąć, żeby nie tracić czasu. Znów nic z tego nie wyszło. Po powrocie mam jeszcze jakieś 5 minut na odpoczynek. Piję teraz małymi łyczkami, żeby nie mieć podobnych problemów po drugim kółku. Robimy swoje 3 serie (czasy 10:28, 10:19). Niestety nie ma Bulee’go więc czekam w razie co, żeby zmienić Roberta. Zbliża się czas zmiany, już jestem gotowy przy strefie, pojawia się Bulee, w ostatniej chwili, wybiega z tłumu i robi zmianę. Dłuższa przerwa, czas na obiad, który oficjalnie nazywa się boeuf strogonow, do tego herbata, trochę izo, wody. Potem kolejna seria biegania. Po pierwszym kółku znów muszę zbiegać do łazienki. Próbując temu zapobiec pytam obsługę w kaplicy czy nie ma tam gdzieś łazienki. Niestety nie. Na trasie widziałem kilku biegaczy, którzy poradzili sobie z tym problemem bez schodzenia na dół, ale jeszcze nie jestem aż tak zmęczony ;-) Koniec serii (czasy już nieco gorsze 10:17, 10:21, 10:35), znów nie ma Bulee’go. Spokojnie pojawia się na 2 minuty przed zmianą. Minęła połowa biegu, na dole pojawiają się wyniki, w pewnym momencie jesteśmy na 26 miejscu, potem przez długi czas na 21. W międzyczasie odebraliśmy pakiet startowy. Po uwadze jednego z biegaczy, że skoro robi mi się zimno to znak, że brak mi energii, wciągam żel i popijam wodą. Mam nadzieję, że żołądek nie będzie protestował. Kolejna seria po trzy kółka. Zauważam pewną regułę związaną z każdym kółkiem. Dzięki temu, że trasa jest cały czas po agrafce cały czas widać jak daleko są inni biegacze. Cały czas więc kogoś gonię. Jeśli widzę, że ktoś biegnie dużo wolniej stawiam sobie cel – dogonić ją lub jego przed nawrotem, jeśli ktoś biegnie szybciej cel – dogonić przed końcem kółka. Czasem gdy biegnę słyszę z tyłu jak ktoś zbliża się z zawrotną prędkością. Jeśli w tym momencie biegnie ktoś z naprzeciwka staram się zejść na tory. Tu nawierzchnia jest nie przystosowana do biegania ale na kilka kroków można zbiec. Zresztą używam też tej drogi przy wyprzedzaniu innych, jeśli nie ma miejsca. W kilku miejscach trzeba mocno uważać bo płyty chodnikowe są ruchome. Na szczęście ani razu nie ląduję na ziemi, chociaż Robertowi się to udało. Podobno walczył kilka metrów próbując odzyskać równowagę. Nie chce mi się chodzić do łóżka – jest za daleko. Rozkładam się na materacu koło boiska, chce mi się spać. Wychodzi powoli zmęczenie z biegu a jeszcze bardziej słabo przespana noc i około 10 godzin spędzonych w samochodzie. Do tego czuję się głodny. Wciągam risotto – jedyny ciepły posiłek poza hamburgerami itp. dostępnymi w barze. Do tego banan i baton. Mam nadzieję, że nie będę za ciężki. Lecimy kolejną serię, pada mi bateria i już nie jestem w stanie kontrolować tempa. Po prostu gonię najbliższego zawodnika albo schodzę śmigaczom z drogi. Teraz już wszystko jest jak w zegarku. Zmiana, 4-5 minut i widać Roberta koło strefy zmian, kolejne 6-7 minut i kolejna zmiana, koniec serii, zejście na dół, odpoczynek. Po trzeciej nieudanej próbie rezygnuję ze ślizgawki. U góry w strefie zmian jest najweselej. Wszyscy żartują na temat tempa, picia, jedzenia, ostrzegają ratowników medycznych, że dopiero zaraz się zacznie. Oczywiście najbardziej uśmiechnięte są dziewczyny. To ciekawe, bo na trasie śmigają tak, że nasze tempo to przy nich spacer. Zmieniamy podejście do zmian, na kolejnej serii robimy po dwa kółka, potem zostanie niecała godzina więc polecimy po kółku. Bulee zrobił serię, Stefal leci drugie kółko. Im zostału już właściwie tylko pojednym kółku, nam po trzy. W sumie tak niewiele. Pierwsze biegnę normalnym tempem, drugie zdecydowanie szybko. Na tablicy wyników oscylujemy od 20 do 23 miejsca. W pobliżu nas cały czas drużyna Żółwików. Co jakiś czas i ch wyprzedzamy, potem oni nas. Będziemy walczyć do samego końca. Na drugim kółku tej serii wyprzedzam ich zawodnika i staram się jak najszybciej uciekać. Zaczynamy ostatnią kolejkę. Najpierw Bulee, poleciał bardzo szybko, potem Stefal. Wyliczyliśmy sobie, że po zrobieniu całej serii zostanie nam jeszcze kilka minut na finisz. Ustalamy kolejność, Robert zamienia się z Buleem bo ten ma więcej siły. Ja będę po Buleem leciał ostatnie minuty. Widzę, że cały czas mamy przewagę nad Żółwikami niecałą minutę. Wbiegam na finisz około 6 minut przed końcem czasu. Lecę bardzo szybko, próbuję jeszcze przyspieszyć ale nie mogę, przy szybszym tempie wytrzymam tylko kilkadziesiąt metrów, nawrót, dobieg do strefy zmian. Obracam się przez ramię, zostało jeszcze dwie minuty. Jeszcze lekko przyspieszam. Mijam kaplicę, w głośnikach info jeszcze 1,5 minuty. Niestety nie mogę już przyspieszyć. Zawodnik przede mną leci podobnym tempem i nie mogę go dogonić. 55 sekund, teraz już totalnie na Maksa, ale on też ucieka. 10..9..8..7..6..5..4..3..2..1 i syrena. Podobno w strefie zmian był taki hałas, że nie było jej słychać. Zatrzymujemy się i czekamy na obsługę. Podchodzą do nas dziewczyny z obsługi, odbierają numery i kładą na ziemi. Gratulujemy sobie nawzajem, dziękujemy za finisz. Ponieważ po drodze do strefy zmian mijamy punkt żywieniowy wreszcie mogę zjeść banana, zabrać mandarynki dla chłopaków i napić się spokojnie izotonika. Jestem tym szczęściarzem, który biegł w ostatniej zmianie i czuję euforię jak na mecie maratonu. U góry jest jeszcze Bulee i Stefal. Jeszcze nie możemy uwierzyć, że to zrobiliśmy. Ostatnie zdjęcia na górze, przy zegarze, z telefonem. Ze Stefanem podnosimy do góry naszego kapitana Bulee’go. Czuję się strasznie zmęczony ale jednocześnie lekki i nakręcony.
Schodzimy na dół, już nawet nie próbuję zjeżdżać, zresztą jest za duża kolejka. Na dole wciągam batony i spokojnie dopijam izo i wodę. Robimy ostatnie zdjęcia, oglądamy wyniki bez ostatniej pętli – 23 miejsce. Ponieważ muszę być jutro w 3mieście powoli szykujemy się do wyjazdu. Do prysznica oczywiście kolejka. Część biegaczy już zaczyna imprezować. Od organizatora dowiadujemy się, że ostatni wyjazd z kopalni jest koło północy. Pakujemy torby, zamieniamy chipy na medale (oficjalne rozdanie będzie dopiero jutro).
Są wyniki z uwzględnieniem startu i ostatniej pętli. Przy telebimie spotykamy drużynę Żółwików, oni też jeszcze nie wiedzą kto z nas zwyciężył. Wiadomo, że walczymy o 20 miejsce. Pojawia się kolejna tablica. A jednak Żółwiki. Gratulacje!!! Grupa Trójmiasto – 21 miejsce. Sprawdzamy dystans – różnica 22 metry, niemożliwe :-)
Spakowani i gotowi do wyjazdu idziemy zrobić jeszcze ostatnie zdjęcia. Okazuje się, że ostatni wyjazd jest za 5 minut. Żegnamy się z rozpoczynającymi imprezę biegaczami, zapraszamy na nocny maraton do Gdyni. Lecimy do wyjścia, ale jeszcze musimy poczekać na przewodnika. Idziemy tym samym korytarzem, pamiętam że jest długi, a teraz przynajmniej dwa razy dłuższy. Przy windzie ostatnie żarty z przewodnikiem, który stwierdza, że Wieżyca nie jest górą. Ledwo udało nam się upchać w czterech do windy, ale nie chcemy jechać na raty bo już jest bardzo późno. Wychodzimy z kopalni – sypie śnieg. Po zapakowaniu ruszamy – jest północ. Około 9.00 jesteśmy w 3mieście. Po drodze sporo przystanków na jedzenie i kawę. Chciałoby się powiedzieć wszędzie dobrze, ale ... po tym wyjeździe nie używam tego powiedzenia, ze względu na dowcip jaki ktoś opowiadał w samochodzie :D Nigdy nie byłem na podobnej imprezie biegowej i pewnie długo nie będę. Pojechaliśmy dobrze się bawić i nie zwiedliśmy się a przy okazji mocno sobie pobiegaliśmy. Zakładaliśmy biegać zgodnie ze swoim tempem, nie myśląc o miejscach i innych drużynach - cel osiągnęliśmy. Na pewno wiem, że za rok zgłoszę się do losowania w kolejnej edycji sztafety w Bochni. Polecam każdemu kto oprócz biegania chce poczuć coś jeszcze.

Statystyki:
W ciągu 12 godzin przebiegliśmy 157,814 km. Średnia prędkość około 4:34 / km. Planowane przed startem – przebiec około 140 km. Dla porównania zwycięzcy przebiegli ponad 202 km ze średnią prędkością 3:33 / km.
Zmieniony ( 11.03.2009. )
 
1. Spontaniczny Półmaraton GT Drukuj
Redaktor: Chomzik   
16.03.2008.

W malowniczej scenerii Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, na pętli, którą w większość sobót przemierzają biegacze GT i znajomi odbył się dzisiaj Pierwszy Spontaniczny Półmaraton Grupy Trójmiasto. Pogoda dopisała mimo nie najlepszej prognozy. Na starcie stawiło się 11 osób. Honoru kobiet broniła Jola Torłop, która po kontuzji zgodnie z planem przebiegła jedną pętlę.

Trasa trudna z bardzo ostrym podbiegiem, mimo to wyniki rewelacyjne. Gratulacje dla wszystkich uczestników!

Imię i Nazwiskowynikpo pętli 1po pętli 2po pętli 3
Krzysztof Kućmierz 1:27:5924:0045:461:07:37
Patryk Gierjatowicz1:33:4423:4145:581:10:00
Przemysław Torłop 1:34:1223:4947:141:10:56
Dariusz Lulewicz 1:38:0825:4549:351:14:07
Dariusz Mocarski 1:38:5526:2650:561:15:32
Witold Janicki 1:39:2926:2650:561:15:34
Czesław Gruszecki 1:41:2327:4252:221:17:11
Robert Sulima 1:43:4426:4352:021:17:45
Robert Formella 1:44:1426:2652:021:15:47
Piotr Szudejko 1:46:4226:5753:391:20:18
Jola Torłop  33:16  
Zmieniony ( 05.10.2008. )
 
Bieg Urodzinowy Gdyni 2008 - wyniki Drukuj
Redaktor: Chomzik   
11.02.2008.

Jak zwykle udany i jak zwykle z udziałem sporej liczby osób z Grupy Trójmiasto i znajomych. Na szczególną uwagę zasługuje wspaniały występ dziewczyn i bardzo dobre miejsca w poszczególnych kategoriach.

miejsceImię i Nazwiskoczasmiejsce
w kategorii
1Radosław Dudycz 30:47 1 - open M
33Maria Maj-Roksz 37:33 1 - open K
54Ireneusz Sywanycz 40:09 10
60Maciej Misztal 40:52 11
89Karol Barczak 43:22 24
111Paula Szczepińska 44:36 6 - open K
126Dariusz Lulewicz 45:32 30
138Robert Formella 46:36 32
167Marek Krzysztofiak 48:22 28
171Mariusz Wieliński 48:34 32
173Leszek Porowski 48:36 29
197Agnieszka Rembacz 50:33 2
214Ewa Schmidt 51:56 3
222Grażyna Witt 52:19 1
235Małgorzata Kluczyńska 54:16 2
261Jolanta Torłop 58:24 3
276Piotr Poniewierski 1:09:00 49
Zmieniony ( 16.03.2008. )
 
Grand Prix Gdynia 2007 Drukuj
Redaktor: Chomzik   
24.11.2007.
Analogicznie do klasyfikacji Grand Prix w Gdyni dla biegów na 10 km poniżej umieszczone zostały wyniki dla Grupy Trójmiasto. W zasadach punktowania wprowadzono dwie modyfikacje. Zajęte miejsce jest liczbą punktów przyznanych za dany bieg - w końcowej klasyfikacji należy zebrać jak najmniej punktów. W klasyfikacji uwzględnione zostały osoby, które ukończyły co najmniej jeden z czterech biegów.
  Liczba startów Bieg Urodzinowy Bieg Europejski Bieg Świętojański Bieg Niepodległości średnia
Barczak Karol 4 34 28 23 23 27
Kućmierz Krzysztof 2 46     24 35
Baranowska-Trzasko Aleksandra 1     47   47
Kulpaczyński Patryk 1 49       49
Dębicki Artur 2   47   65 56
Duszewski Rafał 2   70   52 61
Kubiak Michał 2 82 62     72
Lulewicz Dariusz 3   103 74 93 90
Okrasa Marcin 2 121 61     91
Sulima Robert 1 95       95
Cychlik Tomasz 3 62 98   137 99
Ciołka Arkadiusz 1     99   99
Szczepińska Paula 1       105 105
Włodarczyk Paweł 3 116 101   111 109
Sywanycz Ireneusz 1       110 110
Wieliński Mariusz 3 122   82 139 114
Krzysztofiak Marek 2   92   151 122
Będziak Anna 2 150 99     125
Schmidt Ewa 4 147 106 126 184 141
Porowski Leszek 2     122 167 145
Szlas Aleksandra 2 164   130   147
Rybarczyk Jacek 1       159 159
Paczkowski Andrzej 2 143     187 165
Poniewierski Piotr 2   164 176   170
Szalaty Agnieszka 2   115   231 173
Torłop Jola 3 178   134 257 190
Kurajk Karolina 1       218 218
Kluczyńska Małgorzata 1       251 251


Wersja druga klasyfikacji uwzględniająca czasy z poszczególnych biegów.
  Liczba startów Bieg Urodzinowy Bieg Europejski Bieg Świętojański Bieg Niepodległości średnia
Barczak Karol 4 00:38:20 00:39:09 00:39:39 00:38:43 00:38:58
Kućmierz Krzysztof 2 00:40:00     00:38:45 00:39:22
Kulpaczyński Patryk 1 00:40:31       00:40:31
Dębicki Artur 2   00:42:07   00:43:06 00:42:37
Duszewski Rafał 2   00:45:07   00:41:47 00:43:27
Baranowska-Trzasko Aleksandra 1     00:43:39   00:43:39
Kubiak Michał 2 00:43:58 00:44:09     00:44:04
Szczepińska Paula 1       00:45:30 00:45:30
Sulima Robert 1 00:45:32       00:45:32
Okrasa Marcin 2 00:47:21 00:43:58     00:45:39
Sywanycz Ireneusz 1       00:45:51 00:45:51
Cychlik Tomasz 3 00:42:22 00:48:55   00:47:39 00:46:19
Włodarczyk Paweł 3 00:47:07 00:49:07   00:45:52 00:47:22
Lulewicz Dariusz 3   00:49:21 00:49:13 00:44:58 00:47:51
Krzysztofiak Marek 2   00:47:57   00:48:32 00:48:15
Rybarczyk Jacek 1       00:48:45 00:48:45
Wieliński Mariusz 3 00:47:28   00:51:27 00:47:54 00:48:56
Będziak Anna 2 00:51:09 00:48:47     00:49:58
Paczkowski Andrzej 2 00:50:17     00:50:22 00:50:19
Schmidt Ewa 4 00:50:54 00:49:51 00:57:19 00:50:10 00:52:03
Porowski Leszek 2     00:56:42 00:49:11 00:52:57
Szalaty Agnieszka 2   00:51:12   00:54:50 00:53:01
Kurajk Karolina 1       00:53:10 00:53:10
Ciołka Arkadiusz 1     00:53:48   00:53:48
Szlas Aleksandra 2 00:53:07   00:58:07   00:55:37
Torłop Jolanta 3 00:56:57   00:58:53 00:59:02 00:58:17
Kluczyńska Małgorzata 1       00:58:29 00:58:29
Poniewierski Piotr 2   01:13:49 01:13:08   01:13:29
Zmieniony ( 11.02.2008. )
 
Maraton Poznań 2007 Drukuj
Redaktor: Krzysiek   
21.11.2007.

Tbogo na półmetku
Wyśmienicie przygotowany, 11 osobowy skład Grupy Trójmiasto wystartował w Poznaniu. Jeszcze nigdy tak licznie nie startowaliśmy w maratonie! Posypały się życiówki. Okazało się, że grupa jest nie tylko mocna biegowo. Dzięki temu wyjazdowi lepiej się poznaliśmy, a liczne relacje, które czytaliśmy z zapartym tchem pokazały, że prócz biegania grupa pięknie pisać potrafi. Radek Dudycz, który odwiedził nas na biegu sobotnim tydzień wcześniej zajął drugie miejsce, wyprzedzając na ostatnich metrach jednego z Kenijczyków.

Jednym słowem - rewelacyjnie.

Wyniki naszych (nick, miejsce, nr startowy, imię i nazwisko, rocznik, skąd, kategoria, miejsce w kategorii, czas brutto, czas netto, międzyczasy i miejsca po 10, połówce i 30 km):

TBogo
49 2915 TRZASKO Bogusław 1976 Polska-Dubeninki M-30 22 02:48:11 02:48:09 00:38:55( 61) 01:22:27( 59) 01:58:05( 54)

Krzysiekk
303 1400 KUĆMIERZ Krzysztof 1975 Polska-Banino M-30 98 03:17:21 03:17:05 00:46:39( 415) 01:37:48( 404) 02:18:50( 346)

Ghost
325 549 DUSZEWSKI Rafał 1965 Polska-Gdynia M-40 59 03:19:29 03:19:11 00:46:39( 418) 01:37:48( 406) 02:20:14( 392)

Przemek
343 2904 TORŁOP Przemysław 1966 Polska-Gdańsk M-40 63 03:20:32 03:20:18 00:47:51( 513) 01:41:00( 532) 02:22:12( 433)

Olazola
542 93 BARANOWSKA-TRZASKO Aleksandra 1979 Polska-Sopot K-20 12 03:29:30 03:29:08 00:49:20( 644) 01:44:04( 672) 02:28:01( 613)

Darek
857 3105 WITKOWICZ Dariusz 1964 Polska-Gdynia M-40 132 03:43:25 03:42:47 00:53:31( 1186) 01:51:24( 1077) 02:39:56( 1039)

Chomzik
1108 3117 WŁODARCZYK Paweł 1976 Polska-Gdynia M-30 309 03:55:13 03:54:15 00:56:50( 1573) 01:58:01( 1510) 02:47:37( 1360)

Stefan
1153 3073 WINBERG Stefan 1961 Polska-Sopot M-45 168 03:56:57 03:56:12 00:57:19( 1687) 01:59:57( 1586) 02:50:12( 1460)

Mariusz
1177 3051 WIELIŃSKI Mariusz 1963 Polska-Gdańsk M-40 173 03:57:43 03:57:07 00:56:48( 1567) 01:57:25( 1482) 02:46:35( 1328)

Grusław
1482 782 GRUSZECKI Czesław 1954 Polska-Gdańsk M-50 165 04:10:33 04:09:49 00:53:34( 1218) 01:52:28( 1197) 02:40:11( 1094)

Rejio
1589 44 ANTTILA Reijo 1978 Finlandia-Gdynia M-20 288 04:15:09 04:14:05 00:59:15( 1807) 02:01:41( 1725) 02:55:00( 1622)



Pełne wyniki na stronie Maratonu Poznańskiego

Zdjęcia na serwisach www.maratonczyk.pl i na oficjalnej stronie maratonu.

Nasze relacje tradycyjnie na forum biegajznami.pl

Zmieniony ( 21.11.2007. )
 
29 Flora Maraton Warszawski Drukuj
Redaktor: Krzysiek   
14.11.2007.

SlaszLDR na trasie Maratonu Warszawskiego Przynajmniej raz w życiu trzeba wystartować w warszawskim maratonie. Bardzo dobra organizacja, ponad 2000 startujących, szybka trasa, grupy dopingujące. W tym roku na starcie 29 Flora Maratonu Warszawskiego stanęli Przemek (pacemaker na 3:30), Marek, RiverRaid, a także dwaj debiutanci SlaszLDR i Okriwonder.
Wszyscy reprezentanci Grupy Trójmiasto dobiegli do mety. Jak na swoje debiuty, mistrz automotywacji (Okri) oraz profesjonalista wśród amatorów (Slasz), uzyskali bardzo dobre czasy i zdobyli cenne doświadczenie. Miałem przyjemność obserwować ich start, zmagania na trasie. Widziałem jak pokonują ostatnie metry. Ale co tu opowiadać, przeczytajcie co nasi maratończycy napisali na forum biegajznami.pl!


Wyniki naszych (czasy netto):
1689 KULPACZYŃSKI PATRYK
03:28:47 brutto, miejsce 350; M30/115

172 TORŁOP PRZEMYSŁAW
03:30:06 brutto, miejsce 382; M/373 M40/120
netto: 03:29:29

1629 SZYMKÓW SŁAWOMIR
03:44:58 brutto, miejsce 680; M/658 M30/220
netto: 03:44:21

1282 OKRASA MARCIN
04:17:41 brutto, miejsce 1336; M/1273 M30/465
netto: 04:16:31

2634 KRZYSZTOFIAK MAREK
04:19:25 brutto, miejsce 1367, M40/370

W klasyfikacji drużynowej GRUPA TRÓJMIASTO w składzie Przemek, Slasz i Okri z czasem 11:32:45 zajęła 36 miejsce na 54 sklasyfikowane drużyny.

Dokładne wyniki znajdziecie na stronie internetowej Maratonu Warszawskiego


Podczas maratonu zrobiłem kilka zdjęć


Zmieniony ( 14.11.2007. )
 
««  start « poprz. 1 2 3 4 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 1 - 10 z 34
 



© 2010 Grupa Trójmiasto
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.